Moim zdaniem, ktokolwiek uruchamia działania publiczne, czy to polityczne, społeczne, społeczno - biznesowe, powinien upublicznić szerszą informację o sobie. Kto zaś odwołuje się do wartości narodowych, również informacje o swoich przodkach i rodzinie. Tylko wtedy, Polacy mają możliwość w pełni świadomie zaufać takiej osobie. Decydując się na działalność społeczną, a szczególnie polityczną, decydujemy się na ujawnienie wielu osobistych kart ze swojego życia. To naturalne prawo demokracji. Bo nie ma demokracji bez rzetelnej informacji. Szczególnie o przedstawicielach władzy ustawodawczej czy też kandydatach do niej. Na tej stronie, a wcześniej na dgwiarygodni.pl daję od lat, przykład szczególnie posłom i liderom partyjnym, takiego uczciwego podejścia wobec moich rodaków.   

Jeśli ktoś nie ma się czego wstydzić, nie ma czego ukrywać co jest konieczne dla wykazania; dowodów posiadanej narodowości, poglądów politycznych, religijnych, gospodarczych, doświadczenia zawodowego. Nie należy natomiast nikomu zaglądać pod kołdrę ani w życie jego potomków, zakłócać spokój czyjejś  rodziny. Dlaczego ujawnienie poglądów religijnych jest moim zdaniem również konieczne? Pomimo, że jestem zwolennikiem swobody poglądów duchowych, w tym religijnych? Dlatego, że niektóre religie stanowią ideologie polityczno - duchowe, wpływające socjo-technicznie bardzo silnie na polityczne wybory obywateli. Należy do nich szczególnie; Talmudo - Syjonizm oraz Islam. Jeszcze pół wieku temu, silne związki z polityką miał Katolicyzm, Protestantyzm i Prawosławie. Dzisiaj, te wyznania chrześcijańskie niekiedy są wykorzystywane przez nieetyczne ruchy polityczne. Nieetyczne dlatego, że kwestie duchowe powinny stanowić prywatną sprawę człowieka. Lecz ich centrale religijne poza prawosławiem w Rosji, dzisiaj nie udzielają politykom swojego oficjalnego poparcia w kampaniach politycznych. Idea chrześcijańska, zakazuje wręcz mieszania życia duchowego do polityki. "Co cesarskie oddaj cesarzowi".  Bo łatwo przy niej pobrudzić imię i wypaczyć nauki  Boga, na którego przekazy, politycy się powołują.   


Curriculum Vitae

Rafał Miłosz Kopko - Orlicki

ŻYCIORYS I POGLĄDY POLITYCZNE

wzorzec jawności

pochodzenia rodziny do min. dwóch pokoleń wstecz

oraz poglądów politycznych

 dla kandydatów w wyborach publicznych.


 

Rafał Miłosz Kopko - Orlicki (ps.pisarski ORLICKI), ur. 01.04.1961 w Warszawie, mieszkam na Marymoncie górnym, opodal domu prawicowego pisarza i podróżnika, Wojtka Cejrowskiego.

1 2 3 4 5

 

Rodzina: Ojciec Ryszard Kopko - z mamy Tondel ( pochodzenie lechicko - armeńskie, d.krewna Janina Tondel, Ormianka zamordowana na Wołyniu przez UPA w rzezi wołyńskiej). Mama Krystyna Jędrzejewska, brat Piotr. Posiadam dwie dorosłe córki, Monikę i Natalię, czwórkę wnucząt; Michałka. Mateusza, Jasia, Jakubka.

Św.P.; babcia Zofia Jędrzejewska – Krasicka. Prababka Borowiec - Orlicka. Dziadkowie; Jędrzejewski, Krasicki itd.

Istniejący Krewni; Borowiec, Okrasa, Jędrzejewscy, Kobziakowscy,

Od lewej; herb rodziny Orlickich - Nowina z XIIIw. Dwór nie istnieje - był w Babsku/Studzianki.

Herb rodziny Jędrzejewskich - Nałęcz z XIIw.

Oba rody pochowane w Babsku k. Rawy Mazowieckiej.

Kopko – ród występujący w zapisach XIVw. Pod tym nazwiskiem odnotowano jednego z pierwszych zamordowanych w czystkach stalinowskich, przedwojennych oficerów WP. Liczny ród Borowców – h. Junosza, zasłużony uczestnictwem w powstaniach. Jędrzejewski – notowany w herbarzu Niesieckiego, jako pierwszy zarządca (klucznik) zamku na Wawelu.

Żaden z członków mojej rodziny, znanych mi przodków z tych rodów, nie posiadał tytułów „szlacheckich” w odróżnieniu od panującego nam niedawno Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Podobno potomka hrabiego Komorowskiego. W Polsce, szlachta była sobie równa. Nawet zagrodowa (biedota szlachecka, tzw. "szaraki") miała te same prawa, co wojewodowie i magnaci. Dopuszczalny były jeden tytuł, dziedziczony po rodzinie królewskiego; książę. Przyjmowanie tytułów; hrabiów, baronów, markizów, grafów i innych, oraz obcych medali, było zabronione ustawą sejmową, z powodu zagrożenia dla tej równości i ustroju demokracji szlacheckiej panującej w Rzeczypospolitej. Każdą porządną demokrację, cechuje bowiem absolutna równość wobec prawa, zaś tytuły ją naruszają, wytwarzając sztuczne autorytety i stany/kasty/elity sytuujące się ponad dobrym obyczajem a niekiedy prawem i resztą narodu. Obserwujemy to dzisiaj, gdy Sądy RP potrafią ogłaszać wyroki w oparciu o „autorytet” Adama Michnika, kawalera orderu Orła Białego, który okazując właściwy mu stosunek do Polaków, odebrał go w sandałach. Nadawały je tylko obce dwory, zwykle w czasie zaborów, dla przekupywania szlachty i dzielenia Polaków. Kto się, więc dawnymi tytułami swego rodu szczyci czy obecnie, jak Premier D. Tusk, odbiera medale imienia eksterminatorów Słowian – Karola Wielkiego, z rąk niemieckich, ten wiadomo, kim był i jest. Dawny zakaz sejmowy, przyjmowania cudzych tytułów i orderów, powinien zostać przywrócony. Zero obcych tytułów czy odznaczeń, bez zgody Sejmu! Sejm Rzeczypospolitej wydawał czasami zgodę na przyjęcie takiego tytułu, tylko dla szlachty posiadającej majątki za granicami kraju (np. na Spiszu lub Orawie, jak dla rodu Korwin), pod warunkiem posługiwania się nim tylko za granicą. W celu dorównania pozycją szlachcie cudzoziemskiej.   

Nigdy nie należałem ani w okresie PRL ani później, do żadnych lewicowych organizacji młodzieżowych i partii, typu: ZMS, SD (jak np. p. JKM), PSL, PZPR, SDRP, SLD... Skutecznie odmawiałem naciskających na mnie służbom w okresie po stanie wojennym, wstąpienia do Partii i Milicji, ewakuując się na ochotnika do wojska – służby zasadniczej, pomimo trwania nauki. Nigdy niczego też nie podpisywałem wobec władzy komunistycznej, co zobowiązywałoby mnie do współpracy z nią. Starając się wyjechać w odwiedziny do rodziny na zachodzie, odmówiłem podpisania takiej lojalki, wobec czego, nie otrzymałem zgody na wyjazd, lecz pisemne potwierdzenie, że jestem niewolnikiem PRL-u, bo „nie gwarantuję powrotu”. Nie chciałem z łaski partii żadnych; stanowisk, talonów na auto, mieszkania, studiów czy stypendium zagranicznego, wyjazdów na wczasy pracownicze. Pracuję od 15 roku życia, bo w pierwszej szkole rzemiosł artystycznych również wykonywaliśmy prace (nieodpłatnie) zawodowe na rynek. Po ukończeniu szkoły rzemiosł z najlepszą notą w zawodzie - grawer, w wieku 18 lat zacząłem pracę w małym, prywatnym zakładzie pracy, gdzie poznałem uroki skrytego - skrajnego pseudo kapitalizmu, w tym; braku szacunku do ludzi, braku nadzoru prawa nad traktowaniem i wyzyskiem pracownika, nie przestrzeganie podstawowych przepisów BHP rujnując zdrowie młodego człowieka (np. wytrawianie w oparach kwasu bez maski i wyciągu). Dlatego też, jestem zwolennikiem wolnego rynku, lecz pod silnym nadzorem państwa w zakresie ochrony zdrowia, ochrony środowiska, ochrony uczciwej konkurencji, ochrony jakości usług i towarów (szczególnie żywności), ochrony godności ludzi – pracowników. Nad tym wszystkim powinno czuwać prawo bezwzględnie egzekwowane i odpowiednie służby nadzoru. Wolny rynek to nie anarchia w gospodarce i dzika swoboda, tylko przede wszystkim, szeroka dostępność ekonomiczna i biurokratyczna do wykonywania pracy, brak niepotrzebnych regulacji, koncesji (niekiedy tylko są konieczne) oraz nie okradanie obywateli nadmiernymi podatkami, co pozbawia ich kapitału startowego oraz brak przywilejów dla korporacji i środowisk zawodowych. Nie dyskredytuję ludzi, którzy kiedyś ulegli nadziei, że mogą cokolwiek w tym kraju zmienić u boku PZPR, wstępując w jej szeregi. To bardzo często są wartościowi ludzie, bo w istocie nie ma człowieka bez wartości poza zwykłymi bandytami. Nawet złodziej ma jakieś sumienie i inteligencję. Ja jednak, po prostu nigdy nie byłem naiwny wobec sytuacji polityczno-gospodarczej w Polsce i na Świecie, nie szukałem prywatnej korzyści w polityce, doskonale przewidywałem przebieg sytuacji politycznej, oraz trzymałem się z daleka od marionetek Rosji/ZSRR, uważając PZPR i jej przybudówki, za struktury zaborcze, służące ubezwłasnowolnieniu Polski i ograniczaniu wolności Polaków, obciążone krwawym spadkiem, śmiercią tysięcy rodaków zamordowanych przez UB i bolszewizm.

 

6 7 8 9

Rodzice; Ryszard i Krystyna, córki; Monika i Natalia ze swoimi dziećmi.

 

Jaki powinien być, ten Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej?

 

10 11 12

Od lewej: Godło Prezydenta RP, polskie orły na przestrzeni dziejów, czekoladowy orzeł Prezydenta B. Komorowskiego na czymś przypominającym gó.... (czy to personifikacja tak postrzeganego Narodu pod pazurami władzy?).

 

Wybór wspólnego dla pozaparlamentarnej Prawicy kandydata na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, to sprawa poważna. Moim zdaniem, nie należy głosować tylko na twarz, mając wąskie informacje o kandydacie, znikomą wiedzę o jego poglądach i przeszłości. Na osoby bez szerszego doświadczenia życiowego i wąskich umysłów bez projektów inicjatyw ustawodawczych. Stąd, zgłaszając swoją kandydaturę, ujawniam tak szerokie informacje o mojej osobie. Wybór Prezydenta RP, to bowiem głos oddany na przyszłość Polaków i Polski. Złą, lub dobrą! Ta przyszłość, zależy od WIARYGODNOŚCI, jaką dany kandydat sobą reprezentuje. Ona jest w; genach, kulturze, wychowaniu, poglądach, życiu społecznym, dorobku zawodowym, praktycznym doświadczeniu i cechach charakteru. Nie gwarantuje jej, ta czy inna wiara, nawet przez wiele lat nie zmieniane zdanie – bo tylko kłamca lub nieuk się nigdy nie myli, tylko świadectwo całego życia kandydata oraz okazany w nim szacunek do swego Narodu. Wyraża się on, w popieraniu jego wolności oraz praw nadrzędnych nad władzą, zdolnych uczynić z całego Narodu Polskiego, realnego właściciela swojej Ojczyzny. Naród, jest bowiem w zakresie władania krajem, decydowania o prawie, NAD - RODEM, nad każdą rodziną i każdą władzą, każdą elitą i każdym obywatelem - nawet największym autorytetem. To ON, ma stanowić prawa zasadnicze – Konstytucję i sam jej przestrzegać, ale też bezustannie kontrolować ich wykonywanie przez władzę, a nie je oddawać, rezygnując z ich egzekwowania od władzy, w okresie od wyborów do wyborów. Bowiem w tym czasie, kto inny zawsze przechwyci Jego prawa do rządzenia, bez wojny, po cichu. I może to być inny naród lub interesowna grupa. Bycie podmiotem prawa, jakim powinien być Naród, to; przywilej, ale i odpowiedzialność, równość wobec prawa a więc możliwość jego stanowienia jak i groźba kary za jego nie przestrzeganie. Obecna władza nad Polską, pozbawiająca Naród podmiotowości, zrzucająca wszystko na jego przedstawicieli, to często władza osobników o niejasnych korzeniach - służących innym nacjom, lub obcej polityce i interesom, chwiejna i powolna w sprawach najwyższej rangi, niemająca serca do interesów Narodu polskiego. Dlatego, ziemią Polską, musi zacząć rządzić przede wszystkim sam Naród Polski, kiedy tylko zechce – nawet bezpośrednio (referenda), bo wówczas nie zastąpi i nie oszuka go, żaden obcy, ubrany w strój; posła, senatora, biskupa, Premiera czy Prezydenta, działający dla cudzego interesu narodowego lub wyłącznie własnej prywaty.
     

Jeszcze o sobie i rodzinie

 

13 14

Dziadek Krasicki, żołnierz V Kresowej Dywizji Piechoty, uczestnik walk o Monte Cassino gdzie został ciężko ranny, zmarł w Londynie. I jego odznaczenia.

 

Jestem właścicielem serwisu „ www.dgwiarygodni.pl  ” działającego na rzecz uaktywniania obywateli nie zrzeszonych politycznie, dla jednoczenia Prawicy pozaparlamentarnej wokół programu przywracania wolności politycznej obywateli jak i wolności gospodarczej. Na swej stronie proponuję szereg niekonwencjonalnych rozwiązań wyborczych i programowych. Podobnie do „1Polska.pl”, dawno propaguję i popieram łączenie list antysystemowych ruchów/partii reformatorskich, pozaparlamentarnych. Kilkanaście lat temu, stworzyłem gazetę „Prawica Razem” w celu integracji organizacji prawicowych, przekazanej nieodpłatnie kolegom. W internecie, od lat wzywam przedsiębiorców prywatnych do politycznego jednoczenia organizacyjnego, w czym wspieram Stowarzyszenie „Wolni Przedsiębiorcy”.

 

15 16 17

Po prawej i lewej; Dziadek Jędrzejewski, zamordowany przez polskich bandytów pod koniec wojny, pochowany obok grobu pierwszej miłości F. Chopina, na małym cmentarzyku w Babsku. Po środku Ja, z czasów szkoły wojskowej (lotnictwo, wojska inż.), w porównywalnym wieku. Geny nigdy nie kłamią.  


14 lat należałem do Związku Harcerstwa Polskiego, „Hufca ZHP Warszawa – Żoliborz - Czwartacy”, na warszawskim Marymoncie – Ruda, jednego z najstarszych w Polsce, istniejącego już przed rokiem 1915. Gdzie od druhów, byłych żołnierzy AK, przy ognisku, potajemnie, uczyłem się przebiegu Powstania Warszawskiego, gdy w szkołach nie można było o tym zdarzeniu uczyć prawdy. Rozstałem się z tą organizacją w wieku 15 lat, gdy wymagano przy zdawaniu na starsze stopnie harcerskie, wiedzy o Leninie i komunizmie, oraz przekształcono ZHP w Harcerską Służbę Polsce Socjalistycznej (HSPS), bo socjalizm uznawałem za narzędzie zniewalania Polski.

W wieku 20 lat, zostałem członkiem „NSZZ Solidarność”, gdzie od początku byłem zwolennikiem wolnego rynku nie zaś jakiegokolwiek przeobrażania socjalizmu w „ludzkie oblicze”, bo nie da się naprawić czegoś, co posiada z gruntu złe fundamenty. W stanie wojennym, uczestniczyłem w strajku protestacyjnym w FVP – VIS Świerczewski w Warszawie, zlikwidowanym siłowo przez ZOMO, Milicję i Wojsko.

Przez jedenaście lat, byłem członkiem Unii Polityki Realnej i Prezesem koła Warszawa – Bielany, członkiem Zarządu Oddz. Warszawskiego. Wystąpiłem z UPR w sprzeciwie na lekceważenie przez Prezesa JKM, łamania programu tej partii przez Burmistrza mojej Gminy należącego do UPR i zawieranie koalicji z SLD w samorządach, tym właśnie skutkujących.

Byłem V-ce Prezesem koła Stronnictwa Konserwatywno Ludowego, gdzie osobiście poznałem szefa Oddziału SKL, obecnego Prezydenta B. Komorowskiego, jako wówczas ambitnego i taktownego człowieka, skąd wystąpiłem po niespełna roku w sprzeciwie na zawiązywanie koalicji z UW i KLD wobec zamiaru współtworzenia nowej partii; PO, z udziałem masona-agenta wywiadu A. Olechowskiego wraz z innym towarzystwem nie godnym zaufania, (co im powiedziałem), z tzw. „nocnej zmiany”.

Od kilkunastu lat, nie należę do żadnej partii. Nie dlatego, że nie chcę działać politycznie, tylko nie było ruchu politycznego odpowiadającego moim poglądom. Dlatego, sam, w 2013 rozpocząłem budowę serwisu dla projekt „DGWiarygodni” aby zamieszczać w nim swoje postulaty, w który wpisuje się projekt p. Konrada Daniela „1Polska.pl” i jego „podziemnatelewizja” uruchomione w połowie 2014r.

W ostatnich wyborach do Sejmu startowałem z list KNP, jako osoba niezrzeszona, na liście warszawskiej, która została odrzucona przez PKW, jako rzekomo złożonej nie odpowiednio (nie w terminie – gdyż nie liczył się dla PKW termin nadania pocztą jak w każdej sprawie procesowej, tylko termin otrzymania).

W referendum za przystąpieniem do Unii Europejskiej, głosowałem przeciwko przystąpieniu Polski, wobec moich zdaniem nierównych, nie uczciwych praw członkowskich oraz niedemokratycznego ustroju UE. Nie jestem jednak przeciwnikiem układu polityczno-gospodarzczego z zachodem, który nie ograniczy naszej suwerenności, rzeczywiście uwolni konkurencję gospodarczą i będzie w pełni demokratyczny. Obecnie nie jest. Parlament UE to przybudówka, rządzi Komisja Europejska – ciało nie wybieralne przez Narody UE. O losach UE decydują korporacje, najsilniejsze gospodarki w ich reku i sprzyjające im prawo Waltera Hallsteina, twórcy prawodawstwa unijnego, jednego z czołowych prawników nazistowskich w Niemczech hitlerowskich. Parlament UE, jest jedynie ciałem wnioskodawczym i opiniotwórczym, lecz nie ustawodawczym!

Jestem wolnym, niezawodowym publicystą, ekonomicznym - głównie piszę o podatkach (niegdyś w „Najwyższym Czasie” i na stronie „prokapitalistyczna”). Przed wprowadzeniem Narodowych Funduszy Inwestycyjnych przewidziałem i opublikowałem w prasie ogólnokrajowej ich upadek oraz oszukańcze założenia, w reakcji na pochwalny artykuł specjalistów z „Wprost”. Publikuję też artykuły na rzecz przywracania kultury i przedchrześcijańskiej historii starożytnych Słowian, wiedzy o ich pochodzeniu i wspólnocie, w tym o imperium Lechina oraz Scyto-Sarmatach i Ariach. Badam język dawnych Słowian – wydając artykuły w kwartalniku „SLOVIANIC” w wydawnictwie „Słowiańskie słowo”. Uważam wiedzę o prahistorii przodków oraz ich dawnym języku, za ogromnie ważny czynnik umacniający korzenie wspólnoty Polskiej, dumę narodową, dającą nam niezbędną siłę do pracy na rzecz lepszej przyszłości Narodu Polskiego.

Byłem twórcą i wieloletnim, społecznym przewodniczącym Samorządowej Jednostki Pomocniczej „Marymont”, społecznym członkiem Komisji Skarbu i dz. Gospodarczej w Gm. Warszawa - Bielany, oraz społecznym członkiem Komisji Porządku i Bezpieczeństwa publicznego, z głosem doradczym, zdobywając doświadczenie samorządowe bez mandatu radnego.

Posiadam wykształcenie wyższe administracyjne oraz prawno-samorządowe PAN, oraz zawodowe grawer – jubiler a także w zakresie zarządzania, szacowania i obrotu nieruchomościami. Moja praca dyplomowa, dotyczyła metod aktywizacji rozwoju prywatnej działalności gospodarczej przy konstruowaniu Planów Miejscowych.

Przez kilkanaście lat, prowadziłem własną działalność gospodarczą (nauczanie języków obcych, pośrednictwo w obrocie nieruchomościami). Od kolejnych kilkunastu, pracowałem i pracuję nadal, jako Prezes Zarządu po kolei, trzech dużych, (najmniejsza 120 udziałowców, inne po ok. tysiąc), prywatnych jednostek gospodarczych; Spółdzielni Mieszkaniowych – najbardziej demokratycznych struktur gospodarczych, jakie jeszcze istnieją w naszym kraju, gdzie rządzą Walne Zgromadzenia oraz Rady Nadzorcze złożone z udziałowców-właścicieli/mieszkańców. Od których, nasza władza powinna się uczyć demokracji, zamiast jak antydemokratyczne PO, (które setki tysięcy podpisów własnego elektoratu za okręgami jednomandatowymi wyrzuciło na śmietnik), stale planować ich zlikwidowanie, aby koniecznie pozbawić obywateli pomocy spółdzielni przy odwołaniach od zawyżonych, ogromnych podwyżek opłat za użytkowanie wieczyste (w Warszawie o 300 – 700%) a w przyszłości katastru. Środowiska dziennikarskie, usłużne władzy, deprecjonują bez przerwy zarządy spółdzielni w rzeczywistości wykonujące tylko uchwalaną wolę właścicieli mieszkań, którzy są pracodawcami dla swoich zarządów. Spółdzielczość mieszkaniowa to taka sama jak inne, niedotowana, swobodna forma działalności gospodarczej, znacznie lepsza od „wspólnot mieszkaniowych”, które zmuszone są do powierzania swoich losów firmom zewnętrznym, traktującym je zwykle jak towar na taśmie produkcyjnej. Firmy zarządzające nieruchomościami wspólnotowymi, maja posłowie z PO i to oni chcieli przejąć rynek spółdzielczy. Wspólnoty nie muszą prowadzić pełnej księgowości czy badania bilansu i dokonywać sprawozdań finansowych ani poddawać się lustracji, co muszą czynić spółdzielnie. Tak nieuczciwa konkurencja wymusza likwidowanie spółdzielczość obciążonej nadmiernymi kosztami – która jest w istocie, prywatną, gospodarczą wspólnotą właścicielską, jak rodzaj spółki prawa handlowego. Rokrocznie wymagane przepisami, organizowane w spółdzielniach walne zgromadzenia - uczą społeczeństwo praktycznej strony stosowania demokracji i pochodzą jeszcze z okresu przedwojennego. Nie są, więc wymysłem komunizmu. Właśnie spółdzielnia, którą zarządzam obecnie, posiada stary, przedwojenny rodowód. Wszystkie spółdzielnie, pozostawiałem z b.dobrymi wynikami finansowymi, bez długów a nawet z powiększonymi przychodami, z przeprowadzonymi niezbędnymi remontami ważnymi dla bezpieczeństwa i wygody mieszkańców. Każda jednostka była pozytywnie zbadana przez biegłych rewidentów, lustratorów oraz urzędy skarbowe i posiada wymagany na bieżąco, porządek w aktach Sądu Gospodarczego (KRS) oraz Urzędach Skarbowych i ZUS. Nie wierzcie Państwo mediom, że zarządy spółdzielni wykonują cokolwiek wbrew Radom Nadzorczym czy Walnym Zgromadzeniom! Gdyby tak było, jednego dnia by nie przetrwały! Organa spółdzielcze mogą w jednej chwili je odwołać w całości! Takiego prawa nie ma nad żadnym rządem, posłem, senatorem czy Prezydentem RP.  

 

18

 

Podsumowanie:  

Naród Polski. Uważam nasz Naród, Polaków, za bezpośrednich spadkobierców wielkiego dziedzictwa Lachów/Lechitów, jedynie uprawnionego do zajmowania ziemi, na której istnieje obecne państwo polskie, co jest zgodne z jego starożytną historią w Europie, w której jest ludem autochtonicznym o haplogrupie R1a1a, występującym w Europie od okresu co najmniej 8000 lat.p.n.e, pierwotnie na południu, nad Dunajem (jak o tym pisze dziejopisarz Ruski Nestor, wywodząc wszystkich Słowian, nawet Moskowian, od Lachów z nizin Panońskich, podobnie czeski Kosmas). Tradycja kulturowa, język, prastara historia mojego Narodu, są dla mnie niezwykle ważne. Składają się na nią, korzenie rodowe Polaków, stąd szanuję i szczycę się historycznymi pamiątkami mojej rodziny, jak jej pięknymi herbami i tym, że w Polsce była najliczniejsza społeczność szlachecka w Europejskich krajach, będąca pamiątką po równości i wolności plemiennej Lechitów oraz ich dominacji plemiennej wśród Słowian. W oparciu o moje badaniach etymologii wyrazów słowiańskich, takich jak; 'Lachy' (głoska 'c' jest tutaj tylko pamiątką po zmiękczeniu 'h' w dawnej wymowie), oraz 'Polacy', 'Ślązacy', 'Czesi', 'Słowianie', 'Sława' i 'Szlachta', 'Słowo', czy rzeka 'Łaba', (obecnie w Niemczech na ziemi dawnych Serbów, Łużyczan i Wieletów, Połabian), jestem zwolennikiem teorii, że wszystkie one pochodzą od nazwy Scytyjsko – Sarmackiego plemienia, jakie zdobyło władzę nad Prasłowianami – Lachów. Wszystkie, zawierają mniej lub lepiej ukryty rdzeń 'Lah'. 1) Polacy/Polaki < 'Po-lah(i)' ; 'od-Lachów' (nie żadnych tam pól), 2) 'Śląsk' < 'Ślask' < 'is-lahs-k' ; 'z-Lachów', 3) 'Czech' < 'Cieh' < 'Ci – Leh' ; 'oni/ci – Lechici' (Potwierdza to legenda Ruska, o trzech braciach; Kiju/czyli Lachu, Horyniu/czyli Horwat/Gor-wa-ti z gór Karpackich, Sczek/od 'z czlek'. Czesi do tej pory uważają się za plemię Laskie i swój język przypisują grupie j. laskich a Polaków uznają za ich młodszych braci, wywodzących się właśnie od nich, bo przybyliśmy z południa), 4) 'Słowianie' < 'Sklaweni' (nazwa Słowian żyjących blisko Italii a więc Wenedów) < 'isk-lah-weni' ; 'z Lechów Wenedzkich/Wieleckich', 5) 'Sława' < 'is-lah-wa' ; 'z Lachów ta' 6) 'Szlachta' < 's(z)-lah-ti' ; 'są – Lahami – ci' (władcami), 7) 'Łaba' (niegdyś rzeka graniczna Słowian zachodnich z Frankami, gdy utracili Rehn) < 'Lah-wa' ; 'Lachów ta'. Moim zdaniem, nie pochodzą owe terminy, a szczególnie nazwa 'Słowianie', od terminu 'słowo', jak to sugerują niektórzy językoznawcy, tylko od przyjętej przez Rzym i Franków a później Niemców, przekręconej nazwy 'Sklaweni'. Wcześniej, Słowianie byli zwani przez Rzym i Franków (gdy nie było jeszcze Niemców); Scytami, Wenetami/Wieletami (od 'wielu' ich). Jednak termin 'słowo', ma jakieś związki z być może poprzedniczką, archetypem słowa 'Lach', od 'is-łow-wo' ; 'z łowców to' > 'słowo'. Natomiast termin 'Lach', to najprawdopodobniej słowo wywodzące się od połączenia dwóch morfemów; 'la' ; 'płaski, równy, prosty' jak w wyrazach; 'łacha, las (kiedyś pojedyncze drzewo), laska, lina, linia, ląd, lód, łąka, loha, itd.' zaś morfem ''ch” od 'ha/ho/hi' (l.mnoga oznaczana przez 'i'), oznaczający; 'oddech, wiatr, życie', jak w słowach; 'ha!, hula, dy-cha/oddech, węch, halny, hala, chmara, chmura, itd.'. Oba wyrazy, to przypuszczalnie określenie ludzi żyjących na równinie, stepie lub Puszcie (pustka). Od 'la-hi', jest blisko nawet termin 'ludzie', dawniej 'ludi', od 'lo-ti'. Nawet, jeśli niekiedy się mylę w oznaczaniu dawnego znaczenia i etymologii rdzeni oraz morfemów tych wyrazów, to moje badania są zgodne z historycznymi faktami i zdarzeniami, jakie potwierdza np. poniższa mapa, której się nie pokazuje polskiej młodzieży szkolnej, ucząc wielkich kłamstw, że Polska istnieje dopiero od ochrzczenia się Mieszka I a wcześniej, opieraliśmy się agresji potężnego Rzymu i Celtów, biegając nago po śniegu przy minus 30 st.C, z łukami i dzidami. Uczy się nasza młodzież dawnych kłamstw będących wynikiem propagandy i religijnych wpływów zachodu, że zanim byli Lechici – Polacy, byli u nas jacyś Germanie, podczas gdy było zupełnie odwrotnie (zapraszam na strony; www.wspanialarzeczpospolita.pl gdzie polemizuję na te tematy). Polscy politycy, mający większe ambicje, powinni znać prawdziwa historie swojego Narodu.

Uważam, że powinniśmy wybierać do władzy, obywateli o udokumentowanej, długoletniej integracji z naszym Narodem, gdyż żyjemy w ważnym dla interesów wielkich państw miejscu oraz stanowimy mieszaninę wielu nacji, które z naturalnych powodów, zawsze starają się zdobyć przewagę polityczną lub kulturową w interesie swoich społeczności, gdy nie są dostatecznie zasymilowane. Dla odbudowy naszej narodowej kultury, zachowania języka polskiego, dbania o interes narodowy, konieczne jest utożsamianie się wyłącznie z Narodem Polskim i posiadanie jego cech w sercu, poprzez wielowiekowe wychowanie w jego tradycji kulturowo - narodowej. Cechą tej tradycji, był wybór władcy tylko na czas wojny i daleko posunięta wolność, tolerancja kulturowa i demokracja plemienna, która współtworzyła dawną wspólnotę słowiańską. Ślad po nim, był długo zachowany w wybieralności króla – cecha wyjątkowa w Europie, oraz w statutach ruskich, jako tzw. „prawo kopne”, czyli grupy/gromady/zgromadzenia. A uczy się nas, że demokracja Grecka to było coś pierwszego i wielkiego. Nie prawda. Była jeszcze demokracja Raseńska/Etruska i Słowiańska, znacznie wcześniejsza, bo autochtonów Europy. W wielu krajach, dla uzyskania ich obywatelstwa, należy zdać egzamin z języka oraz złożyć przysięgę na konstytucję, a i tak, nie posiada się niektórych praw wyborczych (jak w USA przy kandydowaniu na urząd Prezydenta), nie będąc w takim kraju urodzonym. Są to rozwiązania niezbędne dla ochrony własnego Narodu, przed łatwym podbiciem go bez wojny, poprzez opanowanie władz przez jego przeciwników politycznych lub kulturowych. Taka ochrona, nie ma nic wspólnego z rasizmem. Jedne z praw najsilniej chroniących naród władający danym krajem, Żydów, występują w Izraelu. Powinniśmy brać z nich przykład, gdy jest to mądre.

 

19 20

Książka jest do nabycia w: http://www.akademicka.pl/index.php?detale=1&a=1&id=125581

 

Wiara i wiedza. Termin 'Prawica', jest dla mnie punktem wyjścia i oznaczać powinien dążenie do Prawdy i trzymanie się Prawdy, nie zaś wymyślonych dogmatów, ślepych zasad czy obyczajów. Prawda pochodzi z wiedzy i rozumu, logicznej analizy informacji, czyli inteligencji i informacji. Od Prawdy, pochodzi prawo i sprawiedliwość. 'Prawda' (d. Prawia), to 'p-ra-wida' czyli 'po/przy-mocy/sile-wiedzy(stąd Weda/wedyzm)'; „to/ma silne widzenie/poznanie”. Natomiast 'wiara', to dawna 'wi-ra', czyli 'widzenie/przekonanie-mocne', które pochodzi z przeczucia, tradycji, serca, nie zawsze jednak z wiedzy. Uważam, że za wszystkim stoi wiedza i nauka, która poprzez rozum, największy dar natury dla człowieka, pochodzi właśnie od Boga. Dlatego, jestem zwolennikiem nie mieszania prawa cywilnego z prawem religijno-moralnym czy obyczajem religijnym. Prawo, powinno być wyłącznie prawem naukowo-moralnym. Np. skoro człowiek powstaje w momencie poczęcia, od tego właśnie momentu - mimo różnych nazw dla faz rozwojowych człowieka, prawo powinno chronić poczęte życie a wspólnota narodowa udzielać kobiecie w ciąży, odpowiedniego wsparcia, nie zostawiając jej samej w trudnej sytuacji życiowej, gdyż mały człowiek - dziecko, lub kobieta w okresie biologicznego osłabienia (ciąża lub okres macierzyński), jest częścią społeczeństwa, jako grupy, na której spoczywa obowiązek pomocy jej. Nie jesteśmy zwierzętami, a nawet one pomagają sobie w takiej sytuacji. To nie jest socjalizm!

Jestem przeciwnikiem tez reżysera, Grzegorza Brauna, (chociaż szanuję go za wyrazistość i poglądy narodowe), postulującego uchwalenie przez Sejm koronacji Chrystusa na Króla Polski. Pan Jezus, jest dla Chrześcijan, dawno Królem całej Ziemi, lecz mianowanym przez Boga, nie ludzi. Ponadto, nie można poglądów i obyczajów religijnych nikomu narzucać. Uważam, że Polska kontrreformacja katolicka i uczynienie katolicyzmu religią państwową, która od jej wprowadzenia dawała prawa poselskie tylko katolikom, była główną przyczyną rozbicia kulturowego Rzeczypospolitej i wybuchu powstania na Ukrainie, a następnie rozbiorów Polski. Ponadto, Papieże długo nie sprzyjali Polskiej niepodległości a wcześniej, popierali najazdy Niemieckie i wyczyny zakonu N.M.P. (Krzyżaków), nie przyjmując nawet naszych posłów. Dlatego, należy uczyć się z historii i Boga mieć w sercu, bo pod jego znakami zawsze staną jacyś fałszywi słudzy podszywając się pod wiarę, ograniczeni w rozumie dogmatami religijnymi, niszczący wolność myśli i nauki jak w czasach inkwizycji. Jestem Chrześcijaninem ze świadomego wyboru, z przekonania, ochrzczonym świadomie i dobrowolnie w wieku kilkunastu lat, chętnie czytającemu od dawna Pismo Św., niepodlegającym żadnemu zorganizowanemu Kościołowi i ich przemilczeniom. Dlatego, jestem też, zadeklarowanym przeciwnikiem mieszania religii z polityką i utrzymywania kościołów oraz emerytur kapłanów, z podatków. Na to, powinni składać się tylko wierni, tak jak na dotacje dla partii – tylko ich członkowie. Jestem bezwzględnym zwolennikiem Sprawiedliwości, która woła o odważne, jednoznaczne postawienie tych spraw, nawet w kraju przeważająco katolickim.